Film
Zacznijmy od tej drugiej kwestii - od sztuki. O ile w latach przedwojennych produkowano rocznie średnio 135 filmów, to w pierwszych latach powojennych - najwyżej sześć. Skąd wynikał tak wielki dysonans? Wcale nie, jak można by przypuszczać, ze zubożenia kraju w wyniku wojny, nie. Dysonans ów rodził się z niebywale rozdmuchanych wymogów, jakie stawiała partia twórcom filmów. Każdy film musiał zawierać niebywale konkretne, wskazane przez partię elementy. Lista tego, co zakazane, była tak długa, że w zasadzie nie wiadomo było o czym filmy robić. Niewiele dzieł nieco ambitniejszych miało szansę przejścia przez straszliwą cenzurę. W zasadzie sprawiło to, że właściwymi autorami filmów byli nie reżyserowie, ale członkowie partii. Do reżysera należało już tylko wypełnianie ich nakazów i zakazów. Nawet najbardziej przychylni komunizmowi krytycy filmowi twierdzili, że gdyby dialogi z jednego filmu przenieść do drugiego, to nikt nie wyczułby różnicy. Tak sztuka filmowa została zubożona i zniszczona.